Posty

Paris, Paris, czyli paryskie inspiracje

Francja – kraj, w którym jadają ślimaki i żabie udka.  Paryż – miasto miłości, mody i artystów. Jakże mogłoby nie inspirować, nie urzekać, nie zapadać w pamięć, szczególnie na długie jesienne wieczory, które nieuniknienie nadchodzą wielkimi krokami? Trzecia już moja wizyta w tym niesamowitym miejscu zakończyła się wczoraj. Najkrótsza, choć bynajmniej nie najmniej owocna. Paryż zachwyca, jak zawsze, choć czuć już zbliżającą się powoli zimę. Wieczory są już naprawdę chłodne, tym lepiej więc działa wyśmienite francuskie wino, którym można się rozgrzewać od środka. Tym większą przyjemność sprawia francuska kuchnia pełna słodkości i zdecydowanych smaków pleśniowych serów i długo dojrzewających kiełbas. W tym kraju pełnym różnych kultur i narodowości, który w początkach dziewiętnastego wieku podbił niemal całą Europę fascynuje niemal wszystko. Każdy drobiazg wydaje się wspaniały i od razu poprawia humor. Ot, choćby wróble w parku, które jedzą z ręki okruszki polskiego chleba z zia...

Jak powstają kolejne tomy Sagi

Może niektórych z Was ten temat zainteresuje. Na razie są w całości napisane trzy tomy. Czwarty na wykończeniu. Postawiłam sobie za punkt honoru zamknięcie go do końca roku (choć początkowo termin upływał w końcem maja, więc zobaczymy co z tego wyjdzie). Jednocześnie jest napisana już spora część tomu piątego. Pozostałe dwanaście – do niektórych mam już jakieś fragmenty, do niektórych materiały, gdzieś w jednej trzeciej jest napisany tom ostatni. Wszystko jednak po kolei. Skąd się w ogóle wziął pomysł i jak się rozwijał? Wszystko zaczęło się lata temu, kiedy jeszcze prężnie działał portal grono (może nadal działa, ale od czasów naszej klasy, życie przeniosło się na nią, a następnie na fejsa). Zebrało się kilka osób, które lubiły pisać i zaczęliśmy ciekawy projekt. Każde z nas wklejało kilka linijek tekstu i tworzyliśmy wspólne opowiadanie. Potem jakoś zapał się zagubił, ludzie się przestali interesować. Część z nich zaczęła tworzyć nowe opowiadanie. Ja natomiast cały czas miał...

Wpływy życia i literatury na siebie

Czy zastanawiali ś cie si ę kiedy ś , jak ż ycie wp ł ywa na pisanie, albo pisanie na ż ycie? Czy ma du ż y wp ł yw, czy to tylko delikatne zbie ż no ś ci i... których wp ł ywów jest wi ę cej? To ostatnie pytanie jest bardzo trudne i w moim przypadku nie mo ż na chyba jednoznacznie udzieli ć na nie odpowiedzi. My ś l ę o pisaniu ca ł y czas, co chwil ę znajduj ę now ą inspiracj ę , nowy ciekawy temat, jakie ś interesuj ą ce zagadnienie, zdarzenie, utwór muzyczny, który chcia ł abym jako ś wple ść w tekst (bezpo ś rednio, b ą d ź po ś rednio). Za ka ż dym rogiem czyha jaka ś ciekawostka, jaka ś osoba, która mnie zaintryguje, ro ś lina, która si ę spodoba, smak, który chcia ł abym zapami ę ta ć do końca ż ycia, zapach, który przywo ł uje dobre wspomnienia. I o tym wszystkim chc ę pisa ć . Cz ę sto pisz ę w pami ę tniku, niestety tylko niektóre z tych rzeczy znajduj ą si ę pó ź niej w innych tekstach. Niestety? A mo ż e po prostu te najwa ż niejsze... Od zawsze ...